5 październik godzina 12.00 Włochy
Od dwóch dni jesteśmy we Włoszech. A dokładnie w Mediolanie a w drugim tygodniu wakacji jedziemy do Wenecji. Obecnie jesteśmy na plaży, ja się opalam a Niall pluska się w wodzie. Kiedy sobie spokojnie leżałam ktoś zasłonił mi cień słońca.
-Niall! Chcę się opalić!
-Przecież jesteś opalona.-powiedział. Z jego włosów kapała woda.
-Mogę się spokojnie opalić czy nie?-zapytałam
-Niech pomyślę-powiedział udając że się zastanawi-Nie, no chodź ze mną do wody. Popluskamy się i takie tam-powiedział poruszając brwiami
-Odmówię
-Czemu?
-Nie mogę.-powiedziałam lekko skrępowana
-Masz?-zapytał
-Tak.-powiedziałam opuszczając głowę
-Ile jeszcze dni?-zapytał
-2 dni.
-To spoko-powiedział przytulając mnie
-Dziękuję że jesteś-powiedziałam
-Ja również.
-Kiedy jedziesz w trasę?-zapytałam
-Za 3 tygodnie.
-Smutno mi będzie
-To pojedziesz ze mną.-powiedział decydując za mnie.
-Co?
-To.
-No ale normalnie się pytam.
-Jedź ze mną proszę.
-Ale po co?
-A z kim mam się całować?-zapytał w moje włosy
-Z Harrym-powiedziałam śmiejąc się
-Ha ha bardzo śmieszne-powiedział całując mnie. Odwzajemniłam i tak on położył się na mnie. Na plaży nikogo nie było bo ta "plaża" była obok naszego domku. Zaczął mnie całować po szyi aż zszedł do dekoltu. Ściągnął mi bluzkę i zszedł na brzuch i pas. Kiedy chciał ściągnąć mój dół od stroju odepchnęłam go lekko.
-Nie mogę.
-Ale przecież możemy się całować wszędzie nie będziemy się kochać-powiedział już lekko ściągając je.
-Ughh no dobrze.-powiedziałam. A on zaczął całować najpierw łydki potem wewnętrzną część ud. I je lizał. I potem dotarł do mojego czułego miejsca.
-Już jesteś mokra? Przecież jeszcze nic nie zrobiłem.-powiedział rozszerzając moje nogi i wpychając tam głowę. Pierw zaczął od małych całusów a potem lizał ją. Kiedy skończył byłam już wykończona. Było mi tak dobrze. Poczekam 2 dni i wreszcie. Chcę znowu poczuć tą przyjemność.
Przepraszam!
/Natalie
Z powodów finansowych musiała się przeprowadzić ze słonecznych Włoch do deszczowego Londynu. Była tam sama kiedy spotkała Jade. I tak rozpoczęła się nowa przyjaźń. Założyła własny mały świat. Bibliotekę... Kiedy czyta książki odrywa się od wszystkich problemów. Ale jeszcze nie wie że pewien chłopak zmieni jej życie o 360°. To będzie jej drugi świat. To historia o PRAWDZIWEJ miłości i o tym że jeśli chce się coś osiągnąć to trzeba mocno w to wierzyć. Opowiadanie o one direction i bibliotekarce.
czwartek, 4 września 2014
wtorek, 2 września 2014
rozdział 14
Klub Night Party godzina 19.30
W klubie byłam po 10 minutach. Weszłam i usłyszałam głośne wszystkiego najlepszego.
-Dziękuję wam!-powiedziałam. I każdy zaczął podchodzić do mnie z prezentami.
Kiedy ją zauważyłem w tej krótkiej spódnic myślałem że śnie. Wyglądała tak bosko. A ja ubrałem zwykłą bejsbolówkę i rurki i moje vansy w panterkę. Usiedliśmy na okrągłej kanapie i każdy pokazywał jej co kupił. Kiedy przyszła na mnie kolej dałem jej bielizne mówiąc żeby potem otworzyła. A perfumy dałem jej razem ze szminką. Potem był jej jakiś niby znajomy Josh.
-Proszę to dla ciebie. Kupiłem ci czarny komplet bielizny.-powiedział szeroko uśmiechnięty a ja zacisnąłem tak mocno dłonie że aż kostki zbladły.
-Umm...dziękuję-powiedziała zarumieniona
-Może spróbujesz-palnął głupi komentarz.
-Weź się już może ogarnij.-powiedziałem już nieźle wkurzony
-Uuuuu ktoś tu jest zazdrosny-powiedział bezczelnie
-Wal się-powiedziałem
-Sam się wal-powiedział popychając mnie.
-Josh!-krzyknęła Mad.-Ogarnij się!-i pomogła mi wstać.
Ja dalej nie słuchałem tylko wyszłem do ubikacji.
-Czyś ty do cholery jasnej zgłupiał?!-krzyknęłam na niego
-On zaczął!-powiedział
-Pieprz się!-powiedziałam i poszłam w stronę gdzie poszedł Niall. Kiedy przechodziłam obok męskich toalet usłyszałam z tamtąd lecącą wodę. Na pewno Niall! Więc weszłam tam.
-Mad? Co ty tu robisz?
-Bardzo cię przepraszam za niego-powiedziałam podchodząc bliżej
-Nic się nie stało
-Boli cię?-zapytałam dotykając jego ramienia
-Nie.
-To dobrze.
-Jak tam jubilatko?-zapytał obejmując mnie w pasie
-Dobrze. Co mi kupiłeś?-zapytałam opierając swoje czoło o jego
-Zgadnij.-powiedział uwodzicielskim tonem
-Hmm... nie wiem-powiedziałam
-To to co kocham najbardziej u kobiet a najbardziej u ciebie. Dzisiaj masz na sobie białą.
-Bielizne?-zapytałam
-Brawo kochanie!-powiedział całując mnie w usta.
-Ale wiesz co będzie dla mnie największym prezentem jaki kiedykolwiek dostanę?-zapytałam a on pokręcił przecząco głową-Chcę żebyś był moim chłopakiem-powiedziałam do jego ucha.
-Naprawdę? -powiedział bardzo szczęśliwy
-Tak kotku-powiedziałam i pocałowałam go w ucho a potem w usta.
-Jestem dzisiaj najszczęśliwszym chłopakiem na świecie!
-A ja najszczęśliwszą dziewczyną!
-Będziemy sekretem o którym nikt nie może się dowiedzieć-powiedział całując mnie-Nie chciałabyś wrócić już?
-Bardzo.
-Chodźmy. Tylko weź bieliznę. Chciałbym cię dzisiaj w niej zobaczyć. A najbardziej w jednym komplecie-powiedział bardzo tajemniczo
-Upewniam cię że zobaczysz.
-Jesteś moim małym sekretem.
-A ty moim kluczem który go otworzy...
/Natalie
W klubie byłam po 10 minutach. Weszłam i usłyszałam głośne wszystkiego najlepszego.
-Dziękuję wam!-powiedziałam. I każdy zaczął podchodzić do mnie z prezentami.
Kiedy ją zauważyłem w tej krótkiej spódnic myślałem że śnie. Wyglądała tak bosko. A ja ubrałem zwykłą bejsbolówkę i rurki i moje vansy w panterkę. Usiedliśmy na okrągłej kanapie i każdy pokazywał jej co kupił. Kiedy przyszła na mnie kolej dałem jej bielizne mówiąc żeby potem otworzyła. A perfumy dałem jej razem ze szminką. Potem był jej jakiś niby znajomy Josh.
-Proszę to dla ciebie. Kupiłem ci czarny komplet bielizny.-powiedział szeroko uśmiechnięty a ja zacisnąłem tak mocno dłonie że aż kostki zbladły.
-Umm...dziękuję-powiedziała zarumieniona
-Może spróbujesz-palnął głupi komentarz.
-Weź się już może ogarnij.-powiedziałem już nieźle wkurzony
-Uuuuu ktoś tu jest zazdrosny-powiedział bezczelnie
-Wal się-powiedziałem
-Sam się wal-powiedział popychając mnie.
-Josh!-krzyknęła Mad.-Ogarnij się!-i pomogła mi wstać.
Ja dalej nie słuchałem tylko wyszłem do ubikacji.
-Czyś ty do cholery jasnej zgłupiał?!-krzyknęłam na niego
-On zaczął!-powiedział
-Pieprz się!-powiedziałam i poszłam w stronę gdzie poszedł Niall. Kiedy przechodziłam obok męskich toalet usłyszałam z tamtąd lecącą wodę. Na pewno Niall! Więc weszłam tam.
-Mad? Co ty tu robisz?
-Bardzo cię przepraszam za niego-powiedziałam podchodząc bliżej
-Nic się nie stało
-Boli cię?-zapytałam dotykając jego ramienia
-Nie.
-To dobrze.
-Jak tam jubilatko?-zapytał obejmując mnie w pasie
-Dobrze. Co mi kupiłeś?-zapytałam opierając swoje czoło o jego
-Zgadnij.-powiedział uwodzicielskim tonem
-Hmm... nie wiem-powiedziałam
-To to co kocham najbardziej u kobiet a najbardziej u ciebie. Dzisiaj masz na sobie białą.
-Bielizne?-zapytałam
-Brawo kochanie!-powiedział całując mnie w usta.
-Ale wiesz co będzie dla mnie największym prezentem jaki kiedykolwiek dostanę?-zapytałam a on pokręcił przecząco głową-Chcę żebyś był moim chłopakiem-powiedziałam do jego ucha.
-Naprawdę? -powiedział bardzo szczęśliwy
-Tak kotku-powiedziałam i pocałowałam go w ucho a potem w usta.
-Jestem dzisiaj najszczęśliwszym chłopakiem na świecie!
-A ja najszczęśliwszą dziewczyną!
-Będziemy sekretem o którym nikt nie może się dowiedzieć-powiedział całując mnie-Nie chciałabyś wrócić już?
-Bardzo.
-Chodźmy. Tylko weź bieliznę. Chciałbym cię dzisiaj w niej zobaczyć. A najbardziej w jednym komplecie-powiedział bardzo tajemniczo
-Upewniam cię że zobaczysz.
-Jesteś moim małym sekretem.
-A ty moim kluczem który go otworzy...
/Natalie
rozdział 13
2 października godzina 10.00
Obudziłam się o 10 obok mnie leżał Niall.
-Witaj kochanie-powiedział Niall. Pierwszy raz tak do mnie powiedział.
-Cześć.
-Wszystkiego najlepszego.-powiedział i zaczął całować moją szyję.
-Dziękuję ale chodźmy się ubrać a potem może pojedziemy na miasto na śniadanie?-zaproponowałam mu
-Co tylko chcesz-powiedział w moją szyję. Wstałam i podeszłam do szafy. Jak zwykle problem kobiet co ubrać.
-Mogłabyś ubrać dla mnie jakąś krótką i seksowną sukienkę?-zapytał do mojego ucha Niall który do mnie podszedł.
-Niall, nie.-powiedziałam wciąż przeglądając szafę.
-No proszę. Kochanie...-powiedział całując mój kark.
-Ughhh niech stracę.-powiedziałam odwracając się przodem do niego.-Chcesz mi coś jeszcze powiedzieć?
-Powiedziałam obejmując go
-Tak. Że jesteś przeraźliwie seksowna. Chiałbym cię mieć zawsze przy sobie ale wiem że tak nigdy nie będzie.
-Skąd wiesz?-zapytałam wodząc dłońmi po jego nagich plecach czasami schodząc na pośladki.
-A chcesz?-zapytał
-Mam ci odpowiedzieć czy to ci wystarczy?-zapytałam podchodząc tak blisko że nasze klatki piersiowe tak się stykały.
-Pokaż mi.-powiedział a ja zaczęłam całować go za uchem. Kiedy skończyłam powiedział
-Dziękuję.
-Idź się ubrać.-powiedziałam zakładając sukienkę.
Zeszłam na dół a tam przy drzwiach stał już gotowy Niall.
-Wyglądasz cudnie-zachwycił się
-Dziękuję chodźmy.-przez całą drogę jego ręka była położona na moim kolanie i bardzo często zjeżdżała na moje udo i wyżej. Zboczuszek...
Postawiliśmy na jakąś francuską kafejkę Petite robe noire. Wzięliśmy razem omlety. Musiałam im zrobić zdjęcie. Ja miałam takiego ślicznego liska a Niall misia.
Obudziłam się o 10 obok mnie leżał Niall.
-Witaj kochanie-powiedział Niall. Pierwszy raz tak do mnie powiedział.
-Cześć.
-Wszystkiego najlepszego.-powiedział i zaczął całować moją szyję.
-Dziękuję ale chodźmy się ubrać a potem może pojedziemy na miasto na śniadanie?-zaproponowałam mu
-Co tylko chcesz-powiedział w moją szyję. Wstałam i podeszłam do szafy. Jak zwykle problem kobiet co ubrać.
-Mogłabyś ubrać dla mnie jakąś krótką i seksowną sukienkę?-zapytał do mojego ucha Niall który do mnie podszedł.
-Niall, nie.-powiedziałam wciąż przeglądając szafę.
-No proszę. Kochanie...-powiedział całując mój kark.
-Ughhh niech stracę.-powiedziałam odwracając się przodem do niego.-Chcesz mi coś jeszcze powiedzieć?
-Powiedziałam obejmując go
-Tak. Że jesteś przeraźliwie seksowna. Chiałbym cię mieć zawsze przy sobie ale wiem że tak nigdy nie będzie.
-Skąd wiesz?-zapytałam wodząc dłońmi po jego nagich plecach czasami schodząc na pośladki.
-A chcesz?-zapytał
-Mam ci odpowiedzieć czy to ci wystarczy?-zapytałam podchodząc tak blisko że nasze klatki piersiowe tak się stykały.
-Pokaż mi.-powiedział a ja zaczęłam całować go za uchem. Kiedy skończyłam powiedział
-Dziękuję.
-Idź się ubrać.-powiedziałam zakładając sukienkę.
Zeszłam na dół a tam przy drzwiach stał już gotowy Niall.
-Wyglądasz cudnie-zachwycił się
-Dziękuję chodźmy.-przez całą drogę jego ręka była położona na moim kolanie i bardzo często zjeżdżała na moje udo i wyżej. Zboczuszek...
Postawiliśmy na jakąś francuską kafejkę Petite robe noire. Wzięliśmy razem omlety. Musiałam im zrobić zdjęcie. Ja miałam takiego ślicznego liska a Niall misia.
A smakowało wybornie! Potem poszliśmy do galerii. Oczywiście dzięki mnie spędziliśmy tam 4 godziny.
-Poczekaj na mnie pójdę zobaczyć zegarek.-powiedział Niall
-To ja pójdę do Zary.
-Dobrze.
Zamiast pójść do jubilera oczywiście poszedłem do Chanel. Kupiłem jej perfumy i dwa komplety bielizny. Biały komplet i taki miętowy. Będzie w nim bosko wyglądać!
Szybko wyszedłem ze sklepu i podążyłem do Zary.
-I co? Wybrałaś sobie coś?-zapytałem
-Tak sukienkę.
-To chodź.
-Ale ja chcę zapłacić!
-Ja płacę.
-Dlaczego nie pozwalasz mi za siebie zapłacić?
-Bo nie.
-Przecież jestem twoją przyjaciółką. Nie płacisz za mnie!-powiedziała. Powiedziała że jesteśmy przyjaciółmi to mnie przybiło... Ja chcę czegoś więcej niż tylko przyjaźń. Chcę miłości, prawdziwej miłości.
-Ja płacę.-powiedziałem smutny.
Wybrałam sobie taką sukienkę. Idealną na lato! Bardzo mi się podoba.
Potem od razu pojechaliśmy do domu bo idziemy na imprezę do klubu mojego znajomego Josha. Chcę żeby byli tam 2 moich znajomych, Jade, chłopcy z dziewczynami. Nie chcę nikogo innego. Tyle mi wystarczy.
Postanowiłam że wybiorę moją ulubioną spódnicę. Wybrałam odpowiednie obcasy i byłam gotowa Niall pojechał szybciej bo musiał się przebrać. Wsiadłam w taksówkę i odjechałam.
/Natalie
poniedziałek, 1 września 2014
rozdział 12
Kiedy weszliśmy do łazienki zobaczyłam coś czego się nie spodziewałam.
-Dziękuję!-krzyknęłam i go przytuliłam.
-Rozbieraj się.-powiedział ściągając swoją koszulkę.
-C co?-zapytałam
-Nie myślałaś chyba że pozwolę ci samej się kąpać-powiedział już rozpinając rozporek w swoich rurkach. Kiedy został już w samych bokserkach powiedział-Chodź-i podszedł do mnie ściągając ze mnie sweter potem bluzkę i jeansy. Kiedy chciał ściągnąć mój biustonosz krzyknęłam.
-Nie!
-Dlaczego przecież widziałem cię już nago-zapytał
-Brzydka jestem-powiedziałam cicho ale najwyraźniej usłyszał.
-Jesteś piękna!-powiedział całując mnie po szyi. Potem zębami ściągnął ramiączka stanika i rozpiął.
-Popatrz.-powiedział odwracając mnie w kierunku lustra.-Ja tu nic nie widzę-powiedział przykładając palec do piersi-Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie! Mogę dokończyć to?-zapytał i ruchem głowy wskazał na moje krocze.
-Tak-zgodziłam się i on szybkim ruchem zdjął ze mnie majtki. Ja szybko się zakryłam.
-Zostaw!-powiedział i zabrał z mojego krocza ręce.-Mogłabyś ściągnąć moje bokserki?-zapytał całując wierzch mojej dłoni.
-T tak-powiedziałam. I moje ręce powędrowały do pasa Nialla i również szybkim ruchem ściągnęłam jego odzienie. On szybko wszedł do wanny i ruchem dłoni zaprosił mnie. Powoli weszłam i usiadłam po drugiej stronie wanny.
-Chodź do mnie-powiedział. Usiadłam pomiędzy jego nogami tak że czułam jego członka na moich plecach.
-Masz ochotę na masaż?-zapytał do mojego ucha
-Mmmm-wymruczałam. I zaczął go. Masował tak dobrze że lepiej od masażysty.
-Napij się-powiedział podając mi szampana.
-Dziękuję-szampan, dobry masaż i seksowny mężczyzna-bardzo udany wieczór. Przez niego straciłam głowę. Stałam się bardziej pewna siebie.
-Podoba cie się-powiedział zakończając swój masaż.
-Było cudownie!
-Cieszę się.-powiedział a ja oparłam się tak że on miał dobry widok na moje nagie piersi.
-Możesz tak cały czas leżeć-powiedział całując jedną z nich.
-Codziennie bogu dziękuję że jesteś. Nie wiem co by było gdybym na ciebie w tamtym dniu nie wpadła. Nigdy byśmy się chyba nie poznali.-powiedziałam rozmyślając.
-Kocham cię-powiedział w moje włosy. Pierwszy raz to od niego usłyszałam.
-Ja cię też.-powiedziałam.
-Tak bardzo bym chciał żebyś zawsze była ze mną. Żebym się budził obok ciebie i mógł mieć takie widoki codziennie-zaśmiał się wtedy kiedy to powiedział a mnie oblał wielki rumieniec. Pocałował mnie ale ja chciałam więcej.
-Dzisiaj nie.-powiedział lekko mnie odpychając
-Dlaczego?
-Nie mam prezerwatyw.-powiedział spuszczając głowę
-Mmmm-odpowiedziałam uśmiechając się
Leżeliśmy tak razem z kilka godzin. Było cudownie. Nie chciałabym zmieniać tego dnia na żaden inny. Tak bardzo kocham go. Chcę żeby zawsze był przy mnie.
-Nie długo twoje urodziny.-powiedział
-Wiem.
-Na następny dzień lecimy razem do Włoch. Cieszysz się że zobaczysz rodzinę?
-Emmm...oni nie mieszkają we Włoszech tylko we Francji.
-Jak to?
-Musieli się przeprowadzić. Bo dostali tam pracę.
-A w ogóle kim są twoi rodzice z zawodu?
-Moja mama ma firmę kosmetyczną. A ojciec ma biurowiec.-powiedziałam spuszczając głowę
-Co?! Przecież mówiłaś że nie jesteś bogata.
-Bo nie jestem. Z matką ostatnio się kontaktowałam kiedy miałam 17 lat a z ojcem w wieku 15 bo wyleciał do Paryża. Uciekłam z domu mając nie całe 18 lat. Wyjechałam tutaj. Byłam tu bez nikogo dopóki nie spotkałam ciebie i Jade.
-Aha...przepraszam że na ciebie tak naskoczyłem
-Nic się nie stało.-powiedziałam przytulając go do siebie.
/Natalie
rozdział 11
Kiedy przyszła Gemma zjadłyśmy obiad i zaczęłyśmy oglądać film.
-Co robisz na święta?-zapytała Gemma
-Jeszcze nie wiem ale Niall mnie zapraszał.-powiedziałam wkładając całą garść popcornu do ust.
-Aha to dobrze. Bo myślałam że sama spędzisz je.
-Haha oczywiście że nie!
Tak o 22 poszłam spać bo jutro też idę na uniwersytet.
Następny dzień godzina 8.00
Wstałam o 8 bo na 10 mam być na zajęciach. Ubrałam się i poszłam zjeść śniadanie. Kiedy wychodziłam do kuchni zeszła Gemma. Powiedziałam jej tylko że wychodzę i mnie nie było. Na uniwersytecie byłam pół godziny przed. Więc postanowiłam usiąść na ławce i powtórzyć sobie materiały.
Zajęć dzisiaj nie miałam dużo tylko cztery więc szybko zeszło. Wychodząc z budynku zauważyłam bardzo dobrze znajome mi auto.
-Niall!-krzyknęłam
-Cześć Mad. Chciałem cię zaprosić na kolacje.
-Elegancką?-zapytałam całując go w kąciki ust
-Tak. To co?-zapytał z nadzieją
-Z tobą zawsze.
-To super ale teraz chodźmy do mnie.-powiedział. Lekko się zdziwiłam bo rzadko zapraszał mnie do siebie bo są tam chłopcy.
I ruszyliśmy. Droga nie trwała długo.
-Niall gdzie my jesteśmy?-zapytałam rozglądając się. Byliśmy na jakimś małym i zapewne bogatym osiedlu.
-Spokojnie. Mam tu swój dom.
-Co? Ale mówiłeś że mieszkasz z chłopcami.
-No wiesz. Każdy z nas ma swój apartament lub dom na przykład jakbyśmy się pokłócili.-wytłumaczył mi
-Aaaa.-powiedziałam wchodząc do jednej z villi.
-Co robisz na święta?-zapytała Gemma
-Jeszcze nie wiem ale Niall mnie zapraszał.-powiedziałam wkładając całą garść popcornu do ust.
-Aha to dobrze. Bo myślałam że sama spędzisz je.
-Haha oczywiście że nie!
Tak o 22 poszłam spać bo jutro też idę na uniwersytet.
Następny dzień godzina 8.00
Wstałam o 8 bo na 10 mam być na zajęciach. Ubrałam się i poszłam zjeść śniadanie. Kiedy wychodziłam do kuchni zeszła Gemma. Powiedziałam jej tylko że wychodzę i mnie nie było. Na uniwersytecie byłam pół godziny przed. Więc postanowiłam usiąść na ławce i powtórzyć sobie materiały.
Zajęć dzisiaj nie miałam dużo tylko cztery więc szybko zeszło. Wychodząc z budynku zauważyłam bardzo dobrze znajome mi auto.
-Niall!-krzyknęłam
-Cześć Mad. Chciałem cię zaprosić na kolacje.
-Elegancką?-zapytałam całując go w kąciki ust
-Tak. To co?-zapytał z nadzieją
-Z tobą zawsze.
-To super ale teraz chodźmy do mnie.-powiedział. Lekko się zdziwiłam bo rzadko zapraszał mnie do siebie bo są tam chłopcy.
I ruszyliśmy. Droga nie trwała długo.
-Niall gdzie my jesteśmy?-zapytałam rozglądając się. Byliśmy na jakimś małym i zapewne bogatym osiedlu.
-Spokojnie. Mam tu swój dom.
-Co? Ale mówiłeś że mieszkasz z chłopcami.
-No wiesz. Każdy z nas ma swój apartament lub dom na przykład jakbyśmy się pokłócili.-wytłumaczył mi
-Aaaa.-powiedziałam wchodząc do jednej z villi.
-Zapraszam panią-powiedział Niall zapraszając mnie ruchem ręki
-Dziękuję-odpowiedziałam rumieniąc się
Kiedy weszliśmy do środka od razu zapanowała miła atmosfera po przez zapach. Grejpfruta. Kocham ten zapach! Zawsze mi będzie przypominać moje Włochy.
Ściągnęłam buty i weszłam w głąb salonu.
-Jak ci się podoba?-zapytał obejmując mnie od tyłu
-Jest pięknie!-zachwyciłam się
-Może kiedyś będziemy razem mieszkać tu-powiedział cicho w moje ucho
-Co?-zapytałam zdziwiona
-Chciałbym mieć kiedyś taką żonę jak ty. Tak piękną i mądrą. Jesteś inna niż wszystkie. Reszta dziewczyn już dawno by weszła mi do łóżka. Albo była by ze mną dla pieniędzy. Ty taka nie jesteś. Widzę to.-powiedział całując mój kark.
-Dziękuję-powiedziałam opierając głowę na jego ramieniu.
Potem usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać jakieś filmy. Postanowiliśmy że zrobimy naleśniki. Oczywiście nie obyło się bez rzucania składnikami.
-Poczekaj pójdę przygotować kąpiel-powiedział całując mnie w policzek
-Dobrze-powiedziałam i podeszłam do okna i oparłam się na parapecie. Po 15 minutach przyszedł do mnie po cichu Niall
-Gotowe już-powiedział a wręcz wymruczał mi do ucha.-Chodźmy.
Bardzo przepraszam! Nie mogłam wczoraj dodać bo była gigantyczna burza. Wybaczcie mi!
/Natalie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




