środa, 27 sierpnia 2014

rozdział 4

Stykaliśmy się tak czołami kiedy Niall nie zaczął się przybliżać. Spojrzałam na jego usta, miał takie kształtne. Wiem że jestem dziwna ale dostrzegam to. Kiedy mnie...pocałował. Przyznam że wcześniej nie spodziewałam się. Myślałam że on poluje na dziewczyny z wyższych sfer anie taka mała Madeline. No ale cóż... Kiedy mnie pocałował i tego nie odwzajemniłam myślał że źle postąpił i zaczął się cofać. A ja wręcz przeciwnie spodobało mi się. Przyciągnęłam go do siebie i pocałowałam czule. Kiedy już się od siebie oderwaliśmy powiedział.

-Przepraszam.
-Za co? Za to że mi się podobało?-zapytałam zdziwiona
-Coo?
-Tak Niall podobało mi się-powiedziałam a wręcz wyszeptałam w jego ucho a on zadrżał. Chyba dobrze.
-Cieszę się-powiedział już pewny Niall do moich ust.-ale zjedz coś dla mnie proszę cię.-powiedział robiąc zbite oczka
-Ughhh dobra...-powiedziałam i z uśmiechem wróciliśmy do stołu.

Po tym razem pojechaliśmy jego samochodem do biblioteki bo powiedział że nie ma co robić przez następne 2 miesiące. A potem trasa.

-Też bym tak chciał mieć 2 miesiące wolnego-powiedziałam kiedy byliśmy jeszcze w samochodzie
-To dlaczego sobie nie zrobisz wolnego?-zapytał kładąc swoją dłoń na moje udo. A ja zadrżałam. Pewnie to zauważył bo się lekko uśmiechnął.
-Mam pracę i studia nie zostawię tego żeby wypocząć.
-A jeśli znalazłabyś kogoś żeby pracował przez ten czas? Na przykład na pół etatu. A potem sama zdecydujesz?-powiedział mając duże iskierki nadziei w oczach. 
-A studia?
-Przecież masz same dobre oceny no weź chociaż na tydzień albo dwa?-zapytał
-No dobrze. A w ogóle czemu ci tak na tym zależy?-zapytałam bardzo ciekawa
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła Madeline.-powiedział szeroko się uśmiechając. Ja jeszcze go przekonam żeby mi powiedział...

Otworzyłam bibliotekę i weszliśmy do środka. Niall usiadł sobie na fotelu tak jak zwykle a ja poszłam do swojego "pokoju" robiąc mu kawę. W tym pokoiku znajdowała się jedynie kuchenka stolik kanapa i telewizor. Jak się już woda ugotowała zalałam i poszłam z nią do niego.


/Natalie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz